Autor: Angela Greniuk

Wszechstronnie utalentowana kobieta, która jak petarda wciąż podejmuje nowe inicjatywy, nie zaniedbując starszych aktywności. Jak wygląda jej życie zawodowe? Dlaczego włącza się w akcje społeczne? Co naprawdę ją fascynuje? Przeczytaj wywiad z dr Katarzyną Michniewską, która znalazła się w czołówce Plebiscytu 100 Kobiet Biznesu 2017!

Angela Greniuk, Onkobieg.pl: Znalazła się Pani w ścisłej czołówce Plebiscytu 100 Kobiet Biznesu, organizowanego przez Puls Biznesu. Proszę powiedzieć, z czego jest Pani najbardziej dumna w życiu zawodowym i społecznym?

Dr Katarzyna Michniewska: W życiu zawodowym najbardziej cenię sobie ogromną rzeszę klientów, którzy nam zaufali, recyklerów, którzy chętnie z nami współpracują oraz to, że udaje się godzić współpracę z wieloma izbami, stowarzyszeniami z branży o totalnie sprzecznych poglądach i oczekiwaniach a które to podmioty znajdują w nas sojusznika i partnera do współpracy. Określanie celów wielu sprzecznych grup interesów i dążenie do kompromisów daje mi satysfakcję. Mam dar postrzegania rzeczywistości w ujęciu systemowym, widzę wiele zależności i połączeń, których inni nie dostrzegają, potrafię kojarzyć ludzi, inspirować ich i daje mi to ogromną satysfakcję. Cieszą mnie osiągane wyniki finansowe ale nie są one celem samym w sobie – to bardziej gra, sprawdzenie siebie. Lubię też rozśmieszać ludzi.

W życiu społecznym cenię sobie dotychczas wykonany ogrom pracy na rzecz edukowania polskiego społeczeństwa na temat zagrożeń płynących z zanieczyszczenia środowiska. Brak segregacji ma daleko bardziej idące skutki dla naszego życia i zdrowia niż by się powszechnie wydawało. Cenię sobie bardzo działalność charytatywną: wspieranie lokalnych klubów sportowych, dofinansowanie szkół i przedszkoli w ramach prowadzonej fundacji, całkowite sfinansowanie budowy szkoły w Ghanie czy też pracę w Stowarzyszeniu Sarcoma. Ostatnio ogromną satysfakcję sprawia mi zaangażowanie w działalność fundacji A kogo?

Z aspektów społecznych cieszą mnie także spotkania z przyjaciółmi w karnawale na balu fundacji… sprawia mi też osobiście frajdę, gdy mój entuzjazm do działania zaraża innych. Nie ukrywam, że ludzie musieli mi to wiele lat powtarzać, zanim faktycznie dotarło do mnie, że jestem „bardziej zaangażowana” niż statystyczny Kowalski – teraz to dostrzegam, ale wcześniej po prostu robiłam swoje. A słysząc takie słowa, miałam zdziwioną minę „O co temu człowiekowi chodzi?”. Teraz już wiem, o co Pani pyta (śmiech).

Do tego „zaangażowania bardziej” jeszcze wrócimy, ponieważ chciałabym dopytać o jeden z ównych” obszarów Pani działania, który obfituje w sukcesy. A chodzi o tematykę ochrony środowiska i logistyki odzysku w kontekście tworzenia gospodarki o obiegu zamkniętym. Dlaczego zdecydowała się Pani rozwijać właśnie w tym obszarze?

Logistykiem i strategiem jestem z natury: muszę mieć zawsze wszystko poukładane i zaplanowane. Często ludzie są zaskoczeni moim horyzontem czasowym planowania  – ale po prostu sprawia mi to przyjemność.

Początkowo przygotowywałam plany produkcji w największych światowych koncernach, a potem zmiana prawa w Polsce spowodowała, że zaczęłam być odpowiedzialna za proces odwrotny do produkcji i zaśmiecania – recykling pozostałości po konsumpcji. W tej chwili coś, czym zajmowałam się przez ostatnie 20 lat, zostało ładnie nazwane gospodarką recyrkulacyjną. Choć tak naprawdę te działania są obecne w naszej gospodarce od dawna – tylko ich skala i jakość jest niewystarczająca. Na nieszczęście nasza planeta zaczęła się o ten obszar gospodarki upominać, co też, w głównej mierze, motywuje mnie do tego, by dalej rozwijać się w tym kierunku – zdrowie środowiskowe i ekologia mają dla mnie ogromne znaczenie. Uważam, że piękno i różnorodność świata zasługują na pielęgnację i przetrwanie - dla przyszłych pokoleń. Niestety, nie jest to myślenie mainstreamowe, ale nie poddaję się.

Jak Pani postrzega tę branżę pod względem płci? Czy kobietom trudno się w niej wybić?

Ciężko mi się wypowiedzieć. Nigdy nie spotkało mnie nic złego ze strony mężczyzn. Mam trzech cudownych starszych braci, wspaniałego męża i dwóch synów. Pracuję w branży typowo męskiej i żyję w społeczeństwie patriarchalnym. A Tata mnie ubóstwiał i rozpieszczał...

W biznesie czy polityce zawsze, gdy spotyka się dwóch fighterów jest chwila na ustawienie pozycji i potem już wszystko wiadomo, jeśli wie Pani o czym mówię, nie sprawia mi to problemu. Nie tyle płeć ma znaczenie, co jakim jest się człowiekiem, jakie wartości się pielęgnuje i co chce się po sobie pozostawić. Nawet jeśli faceci próbują jakiś szowinistycznych zachowań to szybko się wycofują – ale jak działa ten mechanizm, nie mi to tłumaczyć.

Jednak nie mogę zignorować faktu, że nierówne traktowanie kobiet ma miejsce w naszym kraju i na świecie. To ogromny problem społeczny. Nie mam na niego pomysłu. Nie uważam jednak, żeby wyjściem było wywyższanie jakiejkolwiek z płci. Kobieta i mężczyzna różnią się od siebie i wzajemnie uzupełniają. Ta różnorodność jest według mnie piękna, tak jak przyroda i krajobrazy wokół nas. Skoro jednak są takie konkursy jak ten, który doprowadził do tego wywiadu - na pewno jest coś na rzeczy…

Przyznała Pani, że Pani branża jest typowo męska. Co według Pani należałoby zrobić, by obszar ekologii i biznesu szerzej otwierał się na zaangażowanie i wkład kobiet?

Chciałabym, żeby te obszary były narażone na jak najwięcej aktywności ze strony całego społeczeństwa – nie tylko kobiet. Jednak badania w tym zakresie wskazują, że niestety tylko 3-5% społeczeństwa Unii Europejskiej uważa zagadnienia ochrony środowiska za priorytetowe.

Cierpimy na alergie, nowotwory, choroby płuc, ale wciąż wypieramy fakty: nie uznajemy związku przyczynowo – skutkowego nadmiernej konsumpcji z dewastacją środowiska naturalnego, którego stanowimy element. Nie wierzymy w ocieplenie klimatu. Jeśli zniszczymy ekosystem - zginiemy razem z nim.

Zmienimy tematykę na bardziej społeczną. Od 2016 roku jest Pani Członkiem Zarządu Stowarzyszenia Pomocy Chorym na Mięsaki „Sarcoma”. Skąd pomysł na zaangażowanie się akurat w tę organizację o onkologicznym profilu?

To było „polecenie służbowe” profesora Piotra Rutkowskiego, który uratował mi życie po zachorowaniu na nowotwór kości – guz olbrzymiokomórkowy. Czasami jak opowiadam o mojej chorobie to ludzie mi nie wierzą – przecież nowotwór kości to tak strasznie brzmi – po odzyskaniu sił mam ochotę robić więcej i dzielić się radością z tego że udało mi się przeżyć. Zupełnie inaczej patrzę teraz na dar życia. Moje „Ja” dzieli się na to przed chorobą i po chorobie.Kiedy profesor Rutkowski polecił mi Sarcomę, za bardzo nie wiedziałam jak się tam odnajdę – no bo ciągle w biegu, a tutaj zupełnie inne problemy, inna atmosfera pracy. A teraz... odbieram to jako ogromny zaszczyt, że zostałam zaakceptowana jako członek tego wspaniałego Zespołu. Mam nadzieję, że jakoś ze mną wytrzymują.

W życiu społecznym wielkie znaczenie ma dla Pani także dbanie o zwierzęta. Czy podejmuje Pani jakieś działania w tym zakresie?

Zwierzę jest częścią ekosystemu, w którym żyjemy. Niech Pani wsłucha się w słowa: „Nie jem zwierząt”. Czyż to nie jest magiczne zdanie? Dieta wegetariańska ma także znaczenie dla ochrony zasobów naturalnych Ziemi i emisję gazów cieplarnianych. Nie sposób nie brać pod uwagę zwierząt – przyjaźnię się z moimi dwoma kotami i psem oraz karpiami koi. Owczarki niemieckie towarzyszą mi od urodzenia i są powiernikami moich najskrytszych sekretów. Kiedy przyjaciółka ma już dość, pies cierpliwie wysłucha... a że potrafię się nakręcić i dużo mówić - mąż nazywa mnie reaktorem atomowym - za to zwierzęta cierpliwie znoszą moje wady (śmiech).

Udziela się Pani na wielu płaszczyznach -  zdrowie, ekologia, zrównoważony rozwój i biznes, logistyka. Ma Pani zainteresowania malarskie, muzyczne i zna Pani kilka języków obcych. Do tego mąż i dwóch synów. Jak znajduje Pani czas na te wszystkie rzeczy?

Każda minuta ma znaczenie!

To w takim razie, co Panią najbardziej fascynuje w życiu?

Uczenie się i osobisty rozwój. Generalnie nauka i rozwój cywilizacyjny na przestrzeni wieków. Czasem czytam różne biografie i próbuję sobie wyobrazić pewne sytuacje i wczuć się w nie, np. próbuję usłyszeć, gdy Chopin grał swoje utwory. Fascynuje mnie zmienianie świata wokół – to co robię musi mieć znaczenie i przekładać się na polepszenie sytuacji zastanej pierwotnie. Takie ciągłe usprawnianie daje mi satysfakcję. I uwielbiam czytać!

Z której działalności i zaangażowania czerpie Pani najwięcej przyjemności?

Z jedzenia sushi i popijania go winem śliwkowym w gronie prawdziwych przyjaciół! Żartuję... uwielbiam Japonię, bo pokazuje mi systemowo zależności rządzące tym światem. Podróże do tego kraju (a byłam już tam 14 razy) kształcą – za każdym razem odkrywam coś nowego. Ostatnio zszokowało mnie, że mnisi buddyjscy mają żony, dzieci i można z nimi napić się sake! A jeśli mam być szczera to jestem fighterem, któremu największa frajdę sprawia zajmowanie pierwszego miejsca we wszystkim! Uwielbiam rywalizację, uwielbiam ludzi, którzy konstruktywnie mnie krytykują i mobilizują do pokonywania kolejnych ograniczeń i zdobywania nowych szczytów. Ciągle mało mi wrażeń. Niestety, nie umiem tego zmienić – czasem udaję, że się uspokajam... na chwilę, ale tak wewnętrznie energia mnie stale rozpiera. I fascynuje mnie, że mój młodszy syn odziedziczył tą „wadę” po mnie - obserwuję go i się zastanawiam, jak oni ze mną wytrzymują.

Na koniec muszę zapytać o jedną ważną rzecz, która może się przydać innym ludziom. Czy ma Pani jakąś radę dla młodych osób, szczególnie kobiet, które stawiają pierwsze kroki w biznesie oraz dla tych osób, które nie do końca wierzą w swoje siły?

Tak! Przede wszystkim należy pozytywnie myśleć – wierzyć w swoje siły! Jeśli się myśli pozytywnie, wszystko się udaje – jeśli się wątpi, los nam nie sprzyja. Wierzyć w pozytywną energię kosmosu, która ma wpływ na nasze życie. Brać życie garściami, by na starość nie żałować, że czegoś się nie zrobiło. Wszystko co się zaczęło wytrwale kończyć, nigdy się nie poddawać bez walki. Pracować systematycznie i ciężko, bo praca nas uszlachetnia. Rywalizować, ale być dobrymi dla ludzi i wszystkich traktować z należytym szacunkiem, szczególnie siebie! No i muzyka – muzyka jest bardzo ważna w naszym życiu – dopełnia i łagodzi obyczaje. Dbać o rodzinę i przyjaciół – siła płynie od nich! Unikać malkontentów i ludzi toksycznych!

Teraz tylko pozostaje wcielić te rady w życie. Dziękuję za rozmowę!

Dziękuję.